REZERWAT ZIMNY DÓŁ

 

 To niemal 2,5 hektara pięknych skałek i niezwykłego bluszczu. Obejście całości zazwyczaj zajmuje mi około 2 godzin. Byłam tam już kilka razy i ciągle wśród labiryntów skałek odkrywam nowe miejsca. Kiedyś zazwyczaj było zupełnie pusto, ale ostatnio to miejsce stało się chyba modne wśród amatorów boulderingu. To nie przeszkadza, chyba że macie psa, który z lubością obsikuje cudze plecaki leżące na ziemi. W takim przypadku trzeba być czujnym. Ja jestem tam bardzo czujna...

 

 Nie ma śmieci, szkieł, czasami trafi sie plastikowa butelka. Ludzie zazwyczaj wiszą na skałkach, innego psa nie spotkałam nigdy. Trasa jest mocno terenowa: stromo w górę, stromo w dół, niekiedy ślisko. Trzeba założyć odpowiednie buty.

  

 Nie musicie brać wody dla psa, bo po pierwsze naprzeciwko wejścia do rezerwatu znajdziemy wywierzysko w jaskini, a po drugie dnem doliny płynie strumyk. W czasie suszy zanika, ale mniejsza lub większa kałuża zawsze się znajdzie.

 Auto możemy zostawić około 500 metrów od rezerwatu, koło kapliczki, przy potężnej skale. Zaznaczyłam to miejsce na mapie. Stąd idziemy wąską asfaltową drogą wśród nielicznych zabudowań. Uwaga na luźno biegające kury. Nie wiem ile kosztuje kura, ale lepiej się zorientować zawczasu, jeśli już tutaj chcecie spuścić psa ze smyczy.

 Po wejściu do rezerwatu wąską ścieżką możemy swobodnie krążyć wśród skałek. Pamiętajcie, że gdzieniegdzie będzie naprawdę stromo i ślisko, zwłaszcza po opadach deszczu albo zimą.

 Niektóre przesmyki i przejścia są bardzo wąskie. Swobodnie rozrzucone formacje skalne robią wrażenie. Mój zachwyt zawsze wzbudzają stare potężne bluszcze. W niektórych miejscach mają pień jak niewielkie drzewo i grubymi wężowatymi łodygami wspinają się po skałach.