ZAMEK TENCZYN

 

 Pierwszy raz byłam tam w sierpniu 2006 roku. Przy bramie wisiała tablica z ostrzeżeniem o spadających fragmentach murów, ale można było wejść do środka. Jakiś czas temu zamek został zamknięty dla turystów. Trwają prace rekonstrukcyjne.  Podobno jeśli się poczeka pod bramą, to ktoś nas wpuści. Ja się nie doczekałam. Na tablicy informacyjnej podają termin zakończenia robót na 30.10.2013.

 

 Niezależnie od tego Ruiny Zamku Tenczyn to jedno z bardziej urokliwych miejsc, jakie widziałam. W 2006 w obrębie murów kręciło się sporo ludzi, więc trzeba było zapiąć psa na smycz. Teren jest jednak spory i nie czuć tłumów. O dziwo nie natknęłam się na hałdy śmieci, jakie zazwyczaj zalegają w takich miejscach. Dojazd jest wygodny. Dla psa w ciepłe dni trzeba zabrać wodę do picia, bo na miejscu jej nie znajdziecie. Wokół zamku są łąki i lasy Tenczyńskiego Parku Krajobrazowego. Tutaj Wy pozwiedzacie, a pies pobiega.

 

 Góra Zamkowa na której stoją ruiny to wygasły wulkan. Ma 411 m.n.p.m. i rozciąga się z niej piękny widok na okolicę. Nie będę Was raczyć historią, bo takie informacje znajdziecie na przykład tutaj, albo tutaj. Jak każdy zamek ma swoje legendy - warto poczytać, zanim się pojedzie.

 

 W Rudnie, za Kaplicą p.w. św. Rafała Kalinowskiego, po minięciu ostatnich zabudowań trafiamy na płatny parking (3 zł.) pod samym Zamkiem.

 Zaczynamy wycieczkę. Tak było w 2006.

A tak w październiku 2013. 

 Mam nadzieję, że wkrótce udostępnią to miejsce zwiedzającym, bo wędrówka wewnątrz murów to czysta przyjemność. Całość można obejść w pół godziny, ale warto zamarudzić dłużej i pooddychać atmosferą, porobić zdjęcia, poszperać dookoła, przysiąść na murach, puścić wodze wyobraźni.

 

 Jedna z legend związanych z tym miejscem wspomina o wielkich skarbach ukrytych w lochach zamku. Strzeże ich diabeł pod postacią czarnego psa. Potwierdzam. Plątał się taki jeden dookoła...

 NA DZIEDZIŃCU miłe spotkanie. Ja łapałam chwilę oddechu, a psisko nawiązywało przyjaźnie. Rośnie tutaj olbrzymi klon Jawor - pomnik przyrody od 1936 roku. Na zdjęciach tego nie widać, ale daje sporo cienia.

 WIDOCZKI z murów zamku. To niezły punkt widokowy. Na murach trzeba bardzo uważać. Jest bardzo wysoko i można sobie zrobić krzywdę.

 TERENY WOKÓŁ zamku to głównie łąki i spory las. Do lasu się tym razem nie zapuszczamy, ale warto odejść kawałek od zamkowych murów, żeby podziwiać je w pełnej krasie. Można liczyć na spotkanie kolejnych psich kolegów.