LAS TYNIECKI

 

 Spory, piękny las. Najładniej tutaj jesienią, kiedy buczyna zrzuca liście. Zazwyczaj pusto. Czasami przejedzie rowerzysta, czasami ktoś na motorze. Nigdy nie spotkałam żadnego psa, kilka razy widziałam niedzielnych spacerowiczów. W tygodniu nie widuję nikogo. Aż dziw. Trochę pod górkę, trochę z górki i jak to w lesie ogrom patyków do rzucania. Na obrzeżach niestety brudno. Co bardziej flejowaci mieszkańcy zrobili sobie śmietnik (butelki, worki z nie-wiem-czym, stare telewizory, butelki), ale w głębi lasu czysto.

 

 Ja zazwyczaj parkuję przy ulicy Wielogórskiej, przechodzę przez łąki i zapuszczam się w głąb. Można też przejść się ulicą Wielogórską wzdłuż lasu i wybrać jedną ze ścieżek, które do niego prowadzą. W okolicy znacznika na mapie znajdziecie źródełko i mały lekko zabagniony wąski wąwóz. Ktoś zrobiła tam skocznię rowerową i ta okolica jest chyba uczęszczana przez bikerów, bo to jedyne miejsce w lesie, gdzie walają się tony plastikowych butelek.

ŁĄKI OD STRONY SKAWINY

 

 Jeśli zaparkujecie przy ulicy Wielogórskiej, to zanim dojdziecie do lasu, po prawej stronie macie spore łąki. Kiedy napada mnie leń, tam zaczynam i kończę spacer. Teren jest dość duży, zarośnięty trawami, samosiejkami drzew i nawłociami. W upalne dni patelnia, ale za to dobre miejsce do obserwowania chmur. Albo położenia się w trawie i nic-nierobienia.

SPOTKANIA :)

 

 Młody jelonek. Zdjęcie niespecjanie mi wyszło, ale coś tam widać. Na pierwszej fotce to ruda plama w tle i pies, który nawet go nie zauważył. Na drugiej starałam się zrobić zbliżenie. Borsuka nie zdążyłam obfocić niestety.