LAS BRONACZOWA

 

 Las Bronaczowa to jedno z moich największych odkryć. Bardzo łatwo tam dojechć: można i od strony Skawiny, i Zakopianką. Ta druga opcja jest chyba łatwiejsza, trzeba tylko pilnować zjazdu. Ja z reguły zostawiam auto na leśnym parkingu, który zaznaczyłam na mapie. Od tej strony mamy większą szansę spotkać spacerowiczów, rowerzystów i biegaczy. Całkiem pusto jest od strony Radziszowa (z Krakowa przez Skawinę). Tam zostawiam auto na parkingu pod sklepem (znacznik na mapie). Z tego miejsca do lasu mamy 200 metrów.

 

 Las zajmuje około 800 hektarów i jest fantastycznym miejscem na długi sobotni wypad z psem. Nie ma śmieci, tłumów, ludzkich odchodów. Są sarny, zające, paprocie i strumienie. To pozostałość po starej puszczy karpackiej, co widać, kiedy mijamy kolejne potężne drzewa. Ścieżki kluczą między wąwozami, niekiedy wiodą przez małe polany.

 

 Warto rozglądać się dookoła. Niedaleko leśnego parkingu znajdziemy głaz dla Iwony, która prosi o modlitwę, obok na drzewie Jezusa wyrzeźbionego w drewnie, dwa kilometry dalej potężny krzyż na rozstajach. Takie smaczki zawsze na długo zostają mi w pamięci. Zwłaszcza kiedy mgła otula las i pachnie jesienią.

 Od strony Radziszowa las jest bardziej dziki i zarośnięty. Tutaj też marne są szanse na spotkanie kogokolwiek. Czasami przejedzie rowerzysta. Kilkaset metrów po wejściu do lasu droga się rozwidla: szeroka droga idzie na lewo do góry, węższa wzdłuż strumienia na wprost. Ta druga szybko zamienia się w wydeptaną przez zwierzynę ścieżkę i prowadzi przez bardzo urokliwe tereny, ale trzeba uważać na gniazda ziemnych os. W upalne dni atakują bez pardonu... Nie natknęłam się na nie idą szeroką ubitą drogą.

Tereny bliżej leśnego parkingu na który zjeżdżamy z Zakopianki są mniej gęsto zarośnięte i tutaj przeważają stare piękne drzewa. Po deszczach droga na poczatku trasy staje się nieco błotnista, więc wskazane są kaloszki lub wysokie buty. Od parkingu możemy iść w górę, możemy w dół, wszędzie jest ładnie.