PRZYLASEK RUSIECKI 

 

 Macie psa, który lubi pływać? W takim razie przyjedźcie tutaj koniecznie. 86 hektarów i 14 stawów połączonych groblami pozwoli wyszaleć się każdemu wodołazowi. To też raj dla wędkarzy. Dla mnie niestety, bo mam psa, który z każdym chce się witać, zagląda do toreb, czasami te torby obsikuje... Marne szanse na integrację z towarzystwem wędkarskim. Dlatego latem przejeżdżam tędy tylko i idę na łąkę za wałem przeciwopowodziowym. Dodatkowo w ciepłe letnie weekendy przy wjeździe na Karasiówkę pobierana jest opłata 10 pln (tak było w wakacje 2013). Nie chce mi się użerać,więc odpuszczam, ale na upartego zawsze znajdziecie miesce, gdzie pies nie wadząc nikomu popływa.

 

Zimą za to uwielbiam to miejsce. Pustoszeje i jest całe dla nas. Maleje wtedy szansa na wytarzanie się psa w świeżych ludzkich odchodach czy zdechłej gnijącej rybie. A kiedy mróz lekko zetnie stawy, sceneria  robi się bajkowa.

 

 W latach 50. i 60. XX w. wydobywano tutaj żwir na budowę Huty. Po zakończniu wydobycia wyrobiska zalały płytkie wody gruntowe i powstały Mazury w miniaturze. Całość zarządzana jest przez krakowski Okręg Polskiego Związku Wędkarskiego.